sobota, 20 lipca 2019

SIELSKIE KLIMATY: JANUSZEK

Wspominałam już o tym kiedyś, że w mojej głowie żyje dużo historii i dużo się dzieje ;). Dzisiejsza sesja, to efekt wypadkowej kilku z nich.

W życiu słońce przygrzało mi mocno tak naprawdę tylko raz, ale do tego stopnia, że jak to się mówi "rzygałam jak kot" całą noc :o :o :o . To było jakieś ponad 20 lat temu i bardzo skutecznie wyleczyło mnie z zaufania do słońca. Tak się jednak składa, że rok rocznie w czerwcu się procesuję, i zawsze staję przed dylematem "Co ubrać???". Nie, nie - nie chodzi tu o rewię mody, a raczej o skuteczną broń z najmocniejszą solarną lampa świata, która mam wrażenie tego dnia przyświeca mi kilka razy mocniej. W zeszłym roku miałam przy sobie moją etniczną chustę, którą w krytycznym momencie obwiązałam wokół głowy. Wyglądałam jak prawdziwa Yasserowa Arafatowa. Wtedy stwierdziłam, że tu coś chyba jest nie tak. Coś jednak przekombinowałam :|.

Nie od dziś wiadomo, że na słońce zalecane są jasne barwy, a na upały przewiewne materiały. A jako że takowe posiadam w szafie, to skleciłam sobie zestaw z lnianych galotek i lnianej bluzki. Na głowę grzeje mi najmocniej, więc dobrałam jeden z moich kapeluszy. Słomkowy, bo nie czarny, wełniany ... A buty to się nasunęły same, no bo przecież nie półbuty, czy lakierki...

Nie wyszłam jeszcze z domu, a już padło pytanie, dlaczego wyjdę w dresie. To nie jest żaden dres. To są lniane spodnie i lniana bluzka. I w ogóle to jest osobno, a nie w komplecie!

Na procesusie spotykam Panią Matkę. Wyglądasz jakbyś jechała na safari.Bo mi gorąco mi, gorąco. A co to źle? Nie no ładnie, ładnie, tak tylko .

Ale coś jednak tu nie gra, nie gra. Widzę to spojrzenie spod ukosa, którego ma nie być widać, więc udaję że nie widzę. Nawet nie na safari...ale jakbyś do pola szła.. No i trudno, jak z ludu. Takiego z warkoczami. Gorąco jest.

W drodze powrotnej z daleka widzę sąsiada. A sąsiad działaczem ludowym jest. I to takim konkretnym, stronnictwo ludowym nawet, więc czuje temat, a ja wiem że zaraz będzie rapsodii ciąg dalszy.

Dzień dobry. Dzień dobry. A co, sianokosy nadchodzą??? NIE!!! Czekam aż remake "Chłopów" będą kręcić. I już podskórnie czuję, że z działaczem ludowym to nie będzie łatwo.

No to może inaczej. Proponuję garbie do ręki i się wybrać na czereśnie.

OOOOOO!!!! :o :o :o... That's brilliant idea!! To jest to. Nie wiem skąd, ale w mojej głowie zaczęły się nagle przewalać sceny z filmów o polskiej wsi, ilustrowanych bajek. Tak!! Istotnie, tak chadzano na czereśnie. To teraz tylko ta czereśnię znajdę i muszę to uwiecznić!!!

No i znalazłam piękną czereśnię. I pojechaliśmy do tej czereśni, przejechaliśmy obok i nie zrobiliśmy zdjęć. Bo ów czereśnia rosła przy drodze, na czyimś nieogrodzonym polu, a w pobliżu były tylko prywatne domy, więc nie było gdzie zaparkować. Strach mnie obleciał, że ktoś nas pogodni, że wyleci pies, że będzie awantura, bo nikt nie uwierzy że przyjechali fotografować czereśnię, tylko pewnie opylić z niej owoce.

Tak oto w drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na poboczu i wpadliśmy w pole kukurydzy. Zamiast czereśniowej baśni z happy endem macie więc "Januszka z kukurydzy". Taki Januszek wyszedł. Jak Filip z konopi. Taki swojski, swój... No i co Wy na Januszka?

Bo ja mam swoje przemyślenia. Po pierwsze prmio dziwne to czasy, że skromny Januszek kontrowersje wywołał :o. A po drugie primo: czy my aby tego naszego swojskiego Januszka trochę się nie wstydzimy, ukrywając go pod chińskim poliestrem ;)?


Zostawiam Was z tymi przemyśleniami i udaję się na wakacje ;). Nie będzie mnie tutaj przez 2 tyg., ale po powrocie odwiedzę Wasze blogi i nadrobię czytelnicze zaległości. Jak znajdę coś ciekawego, to zamelduję na instagramie, link u góry, wstęp wolny dla Wszystkich :). Wam też życzę, aby ten letni czas obfitował w odpoczynek, spotkania ze znajomymi, rodzinką, abyście zwiedzali wszystkie te piękne zakątki, które są 'pod nosem', a których zwiedzanie zawsze odkłada się 'na kiedyś tam' :).


Zestaw

Bluzka - Modowy Mc Donald's czyli Zara ;)
Spodnie - Dom Mody Lidl
Buty - H&M

16 komentarzy:

  1. Modowy Mc Donald's hehe mega mnie to rozbawiło:D Fajnie wyglądasz:**Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Na te buty chyba zachoruję. Ten fason, tylko tworzywo inne, rządził 30 lat temu na moich kopytkach, w czasach alternatywnopunkowych. Wszystkie anarchistki u nas musiały je mieć. Zaraz przed glanami :D Dla mnie ałtfit bomba, gacie rewelka. Ja tam lubię takie klimaty, nie wiem, czemu to może dziwić, czy budzić sensację. Przecież wyglądasz zajebiście. Inaczej, ciekawie, niesztampowo. A to ja lubię najnajnaj. A pole kukurydzy dziś wyczaiłam dogodne i w znajomej, odludnej okolicy ;) :) <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy raz dostałam udaru słonecznego jeszcze w Polsce. Tradycyjnie wybrałam się po pracy do stajni. Był niestety niemiłosierny upał, ale co tam, wiatr we włosach w galopie i nie ma sprawy. A jednak niepostrzeżenie zrobiło mi się słabo. Po jeździe wypiłam dużą butelkę wody na raz i... zadzwoniłam po tatę żeby po mnie przyjechał, bo czułam, że mogę zemdleć.
    Drugi raz zdarzyło mi się to już w Szwajcarii. Wybrałam się na wycieczkę rowerową nad jezioro, co miało mi zająć w sumie pół dnia. Byłam przygotowana jak należy. Niestety wracając, zaczęło mi się robić słabo. Wypiłam cały swój zapas wody i czerpałam dodatkowo z rzeki, bo czułam, że inaczej nie dojadę na miejsce. Jechałam bardzo wolno, musiałam wyglądać koszmarnie, bo ludzie się za mną oglądali. W domu zobaczyłam, że jestem blada i mam sine usta. Przespałam dwa dni w przerwach jedząc tylko jabłka żeby nie zwymiotować. (Zawsze przy udarze mam chęć jeść jabłka.)
    Trzeci raz też w Szwajcarii, przedawkowałam słońce w górach. Niby wysoko i chłodno, a jednak... W drodze powrotnej wypiłam całą wodę, zrobiło mi się słabo, a potem w samochodzie zachciało mi się wymiotować i przeleżałam całą trasę na tylnej kanapie.
    Czwarty raz to był udar cieplny i dostałam go w domu. Zeszłoroczne rekordowe temperatury podczas suszy w Szwajcarii, sięgały prawie 40 stopni. Ścięło mnie z nóg po prostu.

    Latem przeważnie widzisz mnie na zdjęciach gdzieś w górach, więc są to materiały termoaktywne i często kapelusz z szerokim rondem.
    Na co dzień preferuję luźne, przewiewne ubrania. Im większy skwar, tym bardziej się zakrywam. Przeważnie jest to cienka bawełna, na przykład spodnie produkcji nepalskiej. Sprawdzają się idealnie.

    Kiedyś też nosiłam chusty, ale w tym zestawie z szarawarami wyglądałam jak cyganka i miałam przez to nie raz przykre sytuacje, że gdzieś mnie nie chcieli wpuścić. Mam ciemniejszą karnację, więc tym bardziej nie chcieli wierzyć, że ja Polka z dziada pradziada. Muszę więc uważać żeby "podkreślać swoją europejskość" kiedy np. samodzielnie podróżuję... po Polsce. Bo w Szwajcarii nie miewam problemów z kojarzeniem mnie ludzi z innymi nacjami.
    W Polsce jest inaczej i to bardzo. Np. zauważyłam, że bardzo mi pomogło ścięcie włosów.
    Mój mąż też załapał na lato bakcyla z tymi nepalskimi ubraniami i ostatnio usłyszeliśmy od przyjaciół, że razem wyglądamy jak pastuszkowie. ;D

    O! Przypomniałaś mi, że muszę się wybrać z aparatem na pole słoneczników!

    "czy my aby tego naszego swojskiego Januszka trochę się nie wstydzimy, ukrywając go pod chińskim poliestrem ;)? "
    – no właśnie. ;]

    OdpowiedzUsuń
  4. Moim zdaniem każdy ma w sobie takiego Janusza. A tak poza tym pięknie wyglądasz, stylizacja jest idealnie dopasowana do tematu, oraz do tła :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj tam, oj tam... ludzie mają to do siebie, że lubią dogryzać, a w kwestii ubioru nieco odbiegającego od ogólnych standardów, to już w ogóle. Mamy z Miśkiem taką swoją misję, aby na mojej rodzonej wsi... wzbudzać kontrowersje. Miś np upodobał sobie szarawary, przez co został okrzyknięty Szogunem... no i te jego długie włosy i broda a'la Alibaba ;D!!! Ludzie się dziwują, ale coraz mniej jakoś ostatnio ;)... chyba się przyzwyczaili :D!!!

    Śliczną masz tą koszulę i porcięta!!! Kapelusz jest kropką nad i... tej stylówki!!! Sama bym tak zgadzała:D!!!
    Pozdrawiam serdecznie i miłego wypoczynku :D!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ech, a nawet jeżeli trochę na ludowo...to przynajmniej wygodnie i komfortowo. Fajnie że te wszystkie dogadywania wzięłaś z humorem. Masz swój styl i...basta!
    Miłego urlopowania:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z tymi udarami słonezcnymi to nigdy nie jest lekka sprawa.
    Oj jak mi się w takim ludowym wydaniu podobasz, a ludzie mówili, mówia i mówic będęą - nic trzeba po prostu iść do przodu i robić oraz ubierać na siebie co nam w duszy gra. Zyczę Ci miłego wypoczynku kochana

    OdpowiedzUsuń
  8. Podoba mi się taki lniany dresiarz:D
    I te foty w kukurydzy, co od razu przywodzą mi na myśl film "Dzieci kukurydzy" i książkę Kinga:D Hahaha ;D Mnie się wiele z horrorami kojarzy;))

    Ty mi na cosik złego nie wyglądasz :D
    Pozdrówka! Odpoczywaj ile się da:)))

    OdpowiedzUsuń
  9. good post 😊 would you like to follow each other? if the answer is yes, please follow me on my blog & i'll follow you back. https://camdandusler.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Oooo matko, ależ Ci ludzie się nie znają, u mnie też zaścianek jeszcze, niektórzy patrzą na mnie jak na kosmitkę, a przecież mamy XXI wiek :O

    Też ostatnio sprawiłam sobie lnianą kieckę i spodnie- mężu myślał, że to piżama hahahaha :P

    Świetna sesja kochana :*

    buziaki :*
    Daria

    OdpowiedzUsuń
  11. Masz super portki i super bluzkę, na lato idealnie 👍, z idealnego materiału. Pięknie i już. Uśmiałam się czytając Twój wpis. Zdjęcia cudowne, aż mi żal że ja nie mam takich 😪. Miłego wypoczynku ❤️❤️❤️, serdecznie pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  12. Udar słoneczny też zaliczyłam niestety, bo mi nie da się przegadać i jak się na coś uprę - dwa lata temu siedziałam w basenie, w pełnym słońcu, mąż nalegał, żebym poszła do cienia, ale gdzie tam, w słonku tak przyjemnie i później całą noc zdychałam.
    Zestaw jak dla mnie bomba, fajna gra fasonów, bluzka świetna, a poza tym całość na upały idealna!:)
    Ja ostatnio mam fioła na punkcie motywów kwiatowych, kopertowych dekoltów, itd, więc słyszę już któryś raz od sąsiadki, że tak "po japońsku" się ubrałam ;p

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudowna stylizacja. Ja niestety, nie mam jeszcze nic lnianego w szafie, ale uparcie przeszukuję lumpeksy i w poszukiwaniach jestem nieustępliwa :) Kiedy ja słucham opinii na temat moich strojów, a lubię bardzo dziecinny, azjatycki styl, mówię "jestem blogerką, heloł, muszę wzbudzać uwagę XD" albo "taka jest teraz moda, coś o tym wiem, czytam gazety jak stoję w kolejce w kiosku po pety" - zawsze działa. Mam spokój z jakimikolwiek komentarzami apropo moich najodważniejszych strojów :D świetna sesja, wyglądasz bardzo, bardzo wakacyjnie, tak ciepło i radośnie! :) i bardzo mi się podoba "DOM MODY LIDL" to wywołało uśmiech na mej twarzy :D
    Pozdrawiam ciepło ♡

    OdpowiedzUsuń
  14. Dom Mody Lidl mnie rozłożył na łopatki XD

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja co roku planuje kupic taki kapelusz i nadal go nie kupilam. Super jest do letniej stylizacji

    OdpowiedzUsuń