poniedziałek, 14 stycznia 2019

ZIMOWE OPOWIEŚCI


Jest coś niezwykłego w zimie. Takiej prawdziwej zimie, kiedy ma się 5 lat, przylepiony nos do okna za którym tańczą spadające gwiazdki śniegu, a na szybie delikatnie połyskują odbicia choinkowych lampek.

-"Tato, kiedy idziemy na sanki? Idziemy na sanki?"

-"Nie idziemy na sanki, bo śnieg jest mokry, sanki nie będą się ślizgać"

-"Będą, bo pada śnieg! Jest śnieg, idziemy na sanki?!"

Bo dzieci wiedzą lepiej. Ruszają więc z tymi sankami. Żelazne płozy opornie, z tępym hukiem suną po ledwo przyprószonym betonie. Na górce zamiast zjeżdżać na sankach, można kulać się w mieszance mokrego śniegu i na pół zgniłych już liści. Ale to nieważne. Bo dzieciom nigdy nie jest zimno :), bo dzieci nie przejmują się tym, że w butach jest już mokro, że rękawiczka została w śniegu, a pod nosem wiszą sople lodu :). Przecież buty przeschną pod kaloryferem, rękawiczki się kupi nowe, a nos można wytrzeć w rękaw. I tylko dorośli mają z tym problemy: że na taką zimową chlapę skórzanych butów szkoda, bo przemokną i się zniszczą, że płaszcz musi mieć kieszenie, żeby można było schować chusteczki, a zguba czapki czy rękawiczek w markecie ciągle wywołuje wyrzuty sumienia i poczucie nieodżałowanej starty "ojj,ajj jaka szkoda, a były takie fajnie, takie ciepłe".

Przedstawiam Wam zatem zimowych bohaterów, poddanych trendom dorosłych: czapkę Zary, kupioną w zeszłym roku w lutym, kiedy na szybko musiała zastąpić podobną - szarą z bąblem made by Orsay, która wysunęła się spod łokcia podczas zakupów w Tesco (tak chodziłam i pytałam w kasach, w BOK i nikt nic nie oddał), kalosze w środku zimy, bo zapadałam się w śniegu, więc sztybletów żal, i dużo, dużo wełny w płaszczu, swetrze i szaliku, bo jakość, bo dobrze grzeje na zimnie itp.

Bo dorośli muszą dobrze wyglądać. Bo "jak Cię widzą, tak Cię piszą". A my czasami niepotrzebnie się spinamy, i przywdziewamy te odbierające radość życia uniformy. A gdyby tak - na przekór wszystkiemu, znów na chwilę być dzieckiem, znów musieć biegać w brzydkim, ortalionowym kombinezonie i różowych Relaxach, lecz beztrosko mieszać kijem w rozchlapanym śniegu, czy kulać się z Przyjaciółmi z górki pełnej mokrych liści... :D. Czy nie byłoby pięknie?? :D


Kolekcje z poprzednich sezonów:
Płaszcz - MLE Collection
Buty - Hunter
Sweter - H&M
Czapka - Zara
Obecne kolekcje:
Szalik - H&M

7 komentarzy:

  1. A pewnie, że byłoby miło, ale chyba w 100% te czasy nie wrócą... Choć ja podczas wyjazdów na wypoczynek nie zwracam szczególnej uwagi na ubranie (i tak na plaży w piachu, słońcu czy kremie rzeczy szybciej się niszczą). Na nartach śnieg, sól i chlapa więc szkoda specjalnie kupować na taką okazję ubrania.

    Piękny płaszcz Pati, ciepły jest? Być może też się skuszę na niego (ma świetną długość i kolor) no i to połączenie z bordowym i szarym, pięknie...

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W punkt. O to chodzi, styl stylem, ale warto czasami trochę odpuścić, niż rezygnować z pewnych przyjemność na zasadzie: ""może i spróbowałbym, ale nie jestem właściwe ubrana :(".

      Co do płaszcza - on + jakiś cieńszy wełniany sweter tak do zera stopni jest ok, później jest już chłodno. Niestety z racji tego, że jest w sam raz, nie mieści już grubszego swetra. Gdybym miała kupować go po raz drugi, wybrałabym rozmiar większy.

      Co do połączeń kolorystycznych dziękuję :), ale to wszystko tylko dzięki temu, że podpatruję inne stylowe blogerki - (np.Minimalismo), dające wskazówki jak nosić by wyglądać ;).

      Usuń
    2. *Minimalissmo - przepraszam bardzo za literówkę. Hmm kiedyś blogger miał możliwość edycji komentarza a takich przypadkach. Chyba jednak coś się przez te 2 lata pozmieniało :). Ciekawe czym jeszcze mnie zaskoczy.

      Usuń
  2. E, ja całe życie na przekór. Moje wewnętrzne dziecko zawsze ma pierwszeństwo. Aczkolwiek dużo do powiedzenia ma moja wewnętrzna stara baba ;) :D Masz na sobie moje trzy ulubione barwy: szary, beżowy i czarny! No jak tu nie bić brawa Twoim zimowym bohaterom! Kalosze na te ciaporoztopy - idealne :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, takie rozdarcie: z jednej strony by się chciało, a z drugiej dylemat czy wypada. Ale lepiej słuchać tego wewnętrznego głosu dziecka, bo to on zapewnia dobrą zabawę, trudno człowiek się wygłupi, ale ile radochy :).

      Powiem Ci, że tak ogólnie staram się operować na małej ilość kolorów: czerń, granat, biel, szary, beż, burgund, butelkowa zieleń, musztarda i jak mi z tym dobrze ! ;) Pozdrówki!

      Usuń
  3. Oj byłoby pięknie, było.. Nawet któregoś dnia, gdy spadł śnieg i zrobiło się cudownie biało, tak mówiłam do dziewczyn w pracy, że trzeba by pojechać gdzieś pod las na pole i się w śniegu wytarzać, zrobić orzełka, porzucać się śnieżkami, tak całą rodziną. A do syna mówiłam ostatnio, żeby chodził we wszystkich rzeczach, używał częściej tych od "święta", bo wyrośniesz i się nie nacieszysz. Jak widać nie tylko mi takie różne myśli przez głowę galopują. A tak w ogóle, to ładnie, prosto i ładnie. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda ;), kraina dzieciństwa zawsze już pozostanie w strefie wspomnień i marzeń, więc niech nosi na co dzień co się da, bo czas szybko leci, i zostaje tylko sentyment :).

      Orzełki w śniegu, taak :D!!! To było piękne!!! I nigdy nie było mi zimno, ani kombinezon nie był mokry ;). Jak dzieci to robią ;) ?

      Usuń